Ustawa o statusie osoby najbliższej. Wójcik nie ma wątpliwości: Nie wejdzie w życie

Dodano:
Michał Wójcik Źródło: PAP / Leszek Szymański
Sadzę, że ustawa o statusie osoby najbliższej nie wejdzie w życie. Dlatego, że w całym procesie legislacyjnym jest pan prezydent. Ta ustawa to absolutne uderzenie w nasze społeczeństwo, państwo, instytucje rodziny i nasze tradycje – mówi DoRzeczy.pl Michał Wójcik (PiS).

W piątek Sejm uchwalił ustawy dotyczące statusu osoby najbliższej w związku i umowy o wspólnym pożyciu.

Za uchwaleniem ustawy o statusie osoby najbliższej w związku i umowy o wspólnym pożyciu, głosowało 230 posłów. 198 było przeciw – wszyscy obecni na sali posłowie PiS, Konfederacji i Konfederacji Korony Polskiej, a także czterech posłów PSL: Marek Biernacki, Andrzej Grzyb, Urszula Nowogórska oraz Jacek Tomczak oraz posłowie niezrzeszeni – Marek Jakubiak i Janusz Kowalski.

Ustawa o statusie osoby najbliższej. Co zakłada?

Ustawa o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu zakłada, że dwie osoby pełnoletnie będą mogły zawrzeć umowę u notariusza, która – rejestrowana w USC – umożliwi stronom m.in. wybór ustroju majątkowego, ustanowienie obowiązku alimentacyjnego, uzyskanie prawa do korzystania ze wspólnego mieszkania oraz nadanie drugiej osobie uprawnień do dostępu do informacji medycznych i działania jako pełnomocnik w sprawach codziennego życia

Wójcik: Uważam, że ustawa nie wejdzie w życie

Michał Wójcik, poseł PiS, ocenił w rozmowie z DoRzeczy.pl, iż sądzi, że ustawa o statusie osoby najbliższej nie wejdzie w życie. – Dlatego, że w całym procesie legislacyjnym jest pan prezydent, którego szef gabinetu zapowiedział, że nie będzie poparcia dla tej ustawy – podkreślił.

Zdaniem Michała Wójcika "to dobra decyzja prezydenta Karol Nawrockiego, ponieważ ta ustawa to absolutne uderzenie w nasze społeczeństwo, państwo, instytucje rodziny i nasze tradycje".

– Jest to po prostu niedopuszczalne – mówił.

Poseł PiS wyjaśnił, że "to tak naprawdę dwie ustawy, które są dość duże, dlatego że zwłaszcza druga, ona obejmuje ponad 200 ustaw i zmian w różnych miejscach". – To bardzo obszerna regulacja, przy czym wszędzie tam, gdzie jest wpisany małżonek albo małżeństwo, związek małżeński, oni podpisywali "osoby najbliższe" – po prostu powymieniali wszystko w ramach wszystkich przepisów, gdzie w ogóle pojawia się instytucja małżeństwa – tłumaczył.

W ocenie Michała Wójcika "w gruncie rzeczy należałoby zapytać, to po co jest właściwie małżeństwo?".

– Ludzie decydują się na to, żeby był związek małżeński i ustawodawca powiedział tak: jeśli zawrzesz związek małżeński, to my będziemy cię chronić jako państwo, będziesz miał szczególną ochronę. To znaczy, że będą chronione wychowanie dzieci, będziesz się mógł rozliczać wspólnie, będziesz miał przywileje różne w obszarze społecznym, składek, służby zdrowia, dlatego że decydujesz się na to, żeby był związek małżeński, który ma charakter prokreacyjny – wyjaśnił.

Zwrócił uwagę, że "ustawodawca nie powiedział jednak, że jest jeszcze jakaś inna forma, która jest paralelna do ustawy i do związku małżeńskiego".

– Jest umowa, ponieważ ludzie mają wspólne pożycie i podpisują umowę. Dzisiaj ludzie mogą więc zapytać: po co w takim razie jest małżeństwo, skoro jest druga instytucja, gdzie można sobie podpisać umowę, którą można dosyć łatwo rozwiązać, jeżeli się tylko takie rozwiązanie przewiduje w tej umowie? Oznacza to, że w zasadzie mamy te same przywileje, bez konieczności wchodzenia w związek małżeński – stwierdził.

Ustawa o statusie osoby najbliższej okazją do oszustwa?

Michał Wójcik dodał, że "dla niektórych ludzi jest to okazja do oszustwa, bo będą tworzone pozorne związki". – Gdyby ustawa przeszła, to każdy może namówić kolegę czy koleżankę, że może się rozliczyć inaczej, będzie miał prawa i przywileje. Nie mówię o czymś, co jest oderwane od rzeczywistości, bo tak to funkcjonuje chociażby we Francji, gdzie bardzo dużo się zawiera związków partnerskich i bardzo dużo się wykrywa oszustw. Francuzi robią to po to, żeby m.in. obejść przepisy podatkowe – ocenił.

Lewica chce adopcji przez pary jednopłciowe

– Powiedzmy sobie szczerze – to jest złamanie wszelkich zasad, które obowiązują. Absolutnie nie chodzi funkcję prokreacyjną takiego związku, tylko chodzi o realizację światopoglądowych obietnic Lewicy. Powiem nawet więcej – oni się już specjalnie nie kryją z tym, że myślą o tym, żeby były adopcje dzieci przez pary jednopłciowe – powiedział.

Poseł PiS przypomniał, że kiedy w Sejmie przedstawiał stanowisko w imieniu PiS, ludzie z Lewicy siedzieli na sali i mówili, że oni tego chcą. – Jeżeli tylko znajdą większość, to nie mam cienia wątpliwości, że to wprowadzą. Najpierw małżeństwa homoseksualne, jednopłciowe, a na końcu adopcje dzieci. Jeżeli się to nie uda dostępnymi w Polsce środkami, to jeszcze Bruksela będzie próbowała ich ratować i mówić, że to są prawa człowieka. Tak to będzie wyglądało – ocenił.

"PSL zachował się w sposób karygodny"

Michał Wójcik zwrócił też uwagę na PSL, który – w jego ocenie – zachował się w sposób karygodny. – PSL twierdzi, że absolutnie stoi na straży pewnych wartości, że są konserwatywni, a w tym przypadku przyłożyli rękę do związków partnerskich. To jest nieprawdopodobna historia – dodał.


Źródło: DoRzeczy.pl
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...